Śniadanie po kameruńsku

MG3230.jpg

Każdy dzień mieszkańców misji zaczyna się od Mszy Św. Oczywiście, nie oznacza to, że dzieci idą do ołtarza prosto z łóżka. Wszyscy budzą się 1,5-2 godziny przed. Myją się, sprzątają pokoje, odrabiają lekcje. Po Mszy starsi od razu idą do swoich szkół czy techników, a młodsi zostają na śniadanie.

Śniadanie jest bardzo lakoniczne. Kawałek bagietki z margaryną w środku. Wszystkie bagietki są świeże, codziennie odpowiedzialny chodzi po nie do piekarni. Niektórzy zjadają taką kanapkę momentalnie na miejscu, inni chowają do reklamówki i zabierają do szkoły, pozostali łączą te dwie opcje: połowę jedzą w domu, a drugą w przedszkolu. Dosłownie o 07:30 zaczynają się zajęcia. Ten, kto się spóźnił, wejść do szkoły może dopiero po 2-3 godzinach w czasie przerwy. Wobec tego po otrzymaniu kanapki każdy śpieszy się do „pracy”. Młodsi zawsze idą ze starszymi. Wygląda to pięknie i każdego razu ta grupka wywołuje uśmiech.

Zaczyna się weekend. Czas odpoczynku, no i rzecz jasna pracy też. Tak jak wszędzie. Pranie, sprzątanie terenu i pokoi jak również różne inne sprawy. Czas pobudki w soboty nie jest wyznaczony, ale bezspornie te małe bąki obudzą się przed szóstą.