Elektryczność

IMG8689

Prawie codziennie nam wyłączają prąd. Nieraz na kilka godzin, czasami na dłużej. Wystarczy rozejrzeć się dookoła i zwrócić uwagę na to, jak wygląda sieć elektroenergetyczna i odrazu można znaleźć wytłumaczenie dlaczego to się zdarza tak często.

Kupa kabli wiszących na krzywych słupkach przymocowana drutami. Ciężko zrozumieć czy jest to niechlujność, bieda, czy obojętność. Wydaje się, że wszystko razem. Elektryczność tu nie jest wplecione w życie człowieka, jest czymś dodatkowym. Dzieci mogą miesiąc milczeć zanim powiedzą, że przepaliła im się żarówka, chyba że starsi zauważą brak światła w oknie. Po prostu się przyzwyczajają. Nie jest ono konieczne do życia. 

Jadąc z Yaounde do Bertoua, to jest 300 km na wschód, po drodze się mija setki lepianek. Czasem kable sieci elektroenergetycznych są tuż przy domach, ale mieszkańcy wcale nie są zainteresowani doprowadzeniem ich  do swoich posiadłości. Albo nie mają potrzeby, albo pieniędzy.

W Bertoua s. Klara pokazała nam przedszkole, które należy do polskiej misji. „Prąd jest wyłączony. Pieniędzy, które dają rodzice, nie wystarcza nawet na wypłaty personelu, o elektryczności nawet nie ma sensu wspominać, - mówi zakonnica. – Zajęcia są do 14.00, dlatego światła dziennego wystarczy. Kiedy chcemy dzieciakom włączyć piosenkę, wtedy bierzemy przedłużacz  i podłączamy  do sąsiedniego domu”. 

Ile takich przedszkoli jest w całym państwie trudno powiedzieć.